Kobieta Inwestuje

Co wspólnego ma odraczanie gratyfikacji z finansami i pandemią?

Lubię oglądać czy słuchać wywiady z różnymi ciekawymi ludźmi. I ostatnio taką rozmową, która zainspirowała mnie do napisania tego posta była rozmowa Moniki Jaruzelskiej z dr filozofii Tomaszem Mazurem.

To była rozmowa o emocjach i wielu innych ciekawych psychologicznych aspektach w społeczeństwie. Ale była też o jednym z aktualnych problemów społeczeństwa, jakim jest nieumiejętność odraczania gratyfikacji.

Większość z Was pewnie słyszała o słynnym doświadczeniu przeprowadzonym w latach 60 – tych ubiegłego stulecia przez naukowca Waltera Mischel z Uniwersytetu Stanforda. W doświadczeniu tym przebadano czterolatki podczas trochę brutalnego Testu Marshmallow. Dzieci posadzono w pomieszczeniu naprzeciw talerza z pianką marshmallow i powiedziano im, że mogą ją zjeść od razu albo poczekać 15 minut. Jeśli wytrzymają kwadrans bez zjedzenia pianki, otrzymają w efekcie do zjedzenia dwie pianki. Oczywiście nie wszystkim dzieciom udało się przetrwać tę próbę, właściwie większości się nie udało 😊 Jedynie ok. 30% dzieci miało na tyle silną wolę by poczekać i otrzymać podwójną nagrodę

Po kilkunastu latach przeprowadzono drugą część eksperymentu,. Okazało się, że dzieci, które wykazały się większą samokontrolą, jako dorośli w wieku 25–30 lat osiągały statystycznie większe sukcesy w życiu, mieli lepszą pracę i bardziej udane życie prywatne niż dzieci, które zdecydowały się zjeść piankę od razu.

W ten sposób dowiedziono, że umiejętność odroczenia gratyfikacji pozwala ludziom np. lepiej osiągać zakładane cele. Mischel uważa, że samokontrola to prosta droga do szczęścia.

Eksperyment Marsmallow i zachowania dzieci, które otrzymują piankę i próbują czekać ze zjedzeniem jej, możesz obejrzeć tutaj.

Po latach dr Tyler Watts z Uniwersytetu w Nowym Jorku, wraz ze swoim zespołem, spróbował powtórzyć test na większej i bardziej zdywersyfikowanej grupie dzieci. Tak powstał tzw. test Marshmallow 2.0. Zdaniem twórców nowej wersji piankowego testu, postulowana zależność między zdolnością do odraczania gratyfikacji u dzieci a późniejszymi rezultatami na innych polach jest słabsza, niż zakładano. Co wcale nie oznacza, że nie istnieje.

I właśnie czasie tej rozmowy Moniki Jaruzelskiej pomyślałam, że ten brak umiejętności/chęci odraczania przyjemności świetnie pasuje do naszych czasów, konsumpcji ponad miarę i … pandemii, która nas zaskoczyła i obnażyła nasze zadłużenia, brak zabezpieczenia finansowego czy planowania finansów.

Żyjemy w świecie, w którym wszystko musi być dostępne od razu. Nie potrafimy czekać. Jesteśmy tak niecierpliwi, że w efekcie mamy pusty portfel, dużo kredytów, ale przy okazji dużo niepotrzebnych rzeczy, czy spełnione zachcianki, które często niekoniecznie wychodzą nam na dobre.

I nie musisz się zaraz bić w pierś, jeśli czytasz to i czujesz, że to o Tobie. Nie jest to jednostkowa sytuacja, większość z nas tak ma. Taką silną potrzebę zaspokojenia różnych pragnień tu i teraz.

Plany są niczym, planowanie jest wszystkim (D. D. Eisenhower)

Sporo problemów dzisiejszych czasów w dużej mierze opierają się na posiadaniu, a dokładniej na tym, że dobra jak najszybciej otrzymać. My nie lubimy czekać! Chcemy mieć ładną sylwetkę najlepiej już, urlop w pięknym miejscu na wczoraj, nowy samochód za miesiąc, lepszy model telefonu na jutro, zyski z inwestycji – dużo i szybko. Brak cierpliwości, czyli nieumiejętność do odraczania gratyfikacji, wpędza nas często w poważne problemy. To właśnie z tego powodu kupujemy rzeczy, na które tak naprawdę nas nie stać.

Klasyczną dosłownie sytuacją w naszym codziennym życiu, która wykorzystuje mechanizm odraczania gratyfikacji jest oszczędzanie. W dobie kredytów , kiedy mamy możliwość praktycznie natychmiastowego zrealizowania jakiegoś pragnienia, oszczędzanie na jakiś cel wydaje się jakimś archaizmem. Jasne, że to złożony proces, ale moim zdaniem podjęcie decyzji o zaoszczędzeniu pieniędzy na jakiś cel oznaczać może większą radość z posiadania, inaczej się korzysta z takiej rzeczy, zna się jej wartość.

Wolimy chwilową przyjemność, wysoki zysk tu i teraz, niż bardziej atrakcyjną nagrodę, ale w dalszej, bliżej nieokreślonej przyszłości. I tak właśnie łapiemy się na wszelkie szybkie namowy na okazje na rynku Forex czy jakieś „cudownie zyskowne” biznesowe modele. A tu jest obowiązuje stała zasada: im wyższy zysk tym większe ryzyko. I czasem bardziej opłaca się poczekać i w długim okresie stosować zasadę najadania małą łyżeczką niż już teraz chochlą.

Nikt nie lubi czekać!

Naukowcy mówią, że ponoć mózg działa tak, że im dłużej musimy czekać na jakąś nagrodę, tym mniejszą ma ona dla nas wartość. Dotyczy to oczywiście również oszczędzania pieniędzy, jak i inwestowania.

Widzę, że niektórzy kręcą głową, kiedy mówię o emeryturze i jej jakości do 20-30-latków – dla nich to abstrakcja. Słyszę wielokrotnie, że „raz się żyje”, że „kiedy, jak nie teraz”, że „nie po to pracuję, żeby wszystkiego sobie odmawiać”, kiedy mówię o racjonalnym zarządzaniu swoimi pieniędzmi. Nie lubimy czekać na gratyfikację – w żadnej dziedzinie naszego życia.

I teraz pytanie, co jest podstawą odraczania gratyfikacji? Czy to chodzi jedynie o naszą racjonalną decyzję, albo siłę woli? Czy jest jakiś sposób, by się tego nauczyć?

Istnieje różnica między znajomością drogi, a podążaniem nią (Morfeusz, bohater filmu Matrix)

Mówi się, że odraczanie gratyfikacji jest związane z osiąganiem pewnej dojrzałości i może być efektem rozwoju. Jak pokazuje eksperyment Marsmallow, małe dzieci nie są w stanie odraczać gratyfikacji, domagają się natychmiastowego zaspokojenia.

Za radzenie sobie z odraczaniem gratyfikacji odpowiada samokontrola, czy też po prostu tzw. siła naszego ego. Im więcej będziemy doskonalić się w tej dziedzinie, tym lepsze rezultaty osiągniemy. A nagrodą jest sukces w postaci osiągniętego celu.

Co ma do tego wszystkiego aktualny kryzys? Rozwój człowieka w nieunikniony sposób wiąże się z różnymi frustracjami czy kryzysami. I kryzys często jest dla nas czymś trudnym, co wiąże się z bólem, stratą, żalem. Ale kryzys jednak jako taki może być prorozwojowy, bo daje możliwość zatrzymania się i przyjrzeniu się sytuacji i sobie.

Taka sytuacja, jak teraz pozwala zweryfikować bardzo dużo naszych działań z przeszłości – albo ich braku. Może właśnie uświadomiliśmy sobie, że nie myśleliśmy o oszczędzaniu, że żyliśmy ponad stan, że nie pomyśleliśmy, że może nie warto tyle wydawać, bo nasz dochód może się kiedyś nagle skończyć.

Nie umiem odraczać gratyfikacji – co teraz?

Czy jeśli od małego nie umiem odraczać to mogę się tego nauczyć? Czy można nabyć silną wolę, jeśli jej nie mamy?

Wspomniany Mischel od pianek marhmallow prowadzi swoje badania nad silną wolą od 50 lat. I uważa on, że niektórzy przewyższają innych pod względem zdolności opierania się pokusom i radzenia sobie z emocjami. No i jego główny wniosek jest taki:

różnice te widać już w wieku przedszkolnym, utrzymują się przez większość życia i decydują o tym, czy odniesiemy sukces. Jest jednak wniosek bardzo optymistyczny dla nas: silna wola nie jest cechą wrodzoną, umiejętności samokontroli można się nauczyć.

Jak więc nauczyć się odraczania?

Zauważyliście na filmiku z eksperymentu, co robiły dzieci, nie chcąc zjeść pianki i przeczekać 15 min? Zamykały oczy, odwracały wzrok, wymyślały jakieś własne robiły dziwne miny do siebie, albo też… dłubały w nosie. Inne przekonywały siebie samych, że pianka jest niedobra w smaku.

To, co intuicyjnie robiły dzieci w czasie testu Marshmallow, to technika, która pozwala radzić sobie z pokusami i odraczać nagrody. Ogólnie można powiedzieć, że polega ona na studzeniu tzw. systemu gorącego naszego mózgu.

Gorący system emocjonalny, czyli układ limbiczny, który znajduje się w naszym mózgu odgrywa największą rolę głównie w reakcji strachu oraz zachowaniach seksualnych i tych związanych z jedzeniem. Kiedyś pozwalał przeżyć naszym przodkom w niebezpiecznych prehistorycznych czasach, dziś jest odpowiedzialny za błyskawiczne reakcje i nadaje życiu emocjonalną intensywność. Dzięki niemu niemowlak płacze, kiedy jest głodny, a dorosły ucieka, gdy usłyszy dziwne kroki za plecami. I to on powoduje, że trudno jest mi odmówić sobie zjedzenia kawałka czekoladowego tortu, kiedy mam na niego ochotę.

Ten system połączony jest nierozerwalnie z systemem chłodnym, który mieści się w korze przedczołowej i działa o wiele wolniej. I jest niezmiernie ważny w planowaniu i samokontroli. Oba te systemy są ze sobą powiązane – kiedy jeden przeważa, drugi staje się słabszy. Jednak mamy możliwość celowo „schładzać” swoje reakcje albo je lekko „podgrzewać”.

Test Mischela pokazał, że im większy dystans psychologiczny tworzymy wobec danego przedmiotu czy celu, tym łatwiej będzie nam podejść do niego racjonalnie. Aby więc skutecznie oprzeć się pokusie kupna nowej pary butów czy nowego modelu telefonu, trzeba ją „schłodzić”, zdystansować się i zrobić totalnie abstrakcyjną. Na przykład skupić się na wadach – ma bardzo wysoką cenę, albo przypomnieć sobie, że poprzedni model miał bardzo słabą baterię i nam to przeszkadzało, albo po prostu… odwrócić wzrok od półki, gdzie leży w sklepie czy od sklepowej wystawy.

Foto: Igniter Media

Jeśli chodzi o nasze długoterminowe finanse to przydatne jest też podgrzewanie pewnych celów, np. odkładanie pieniędzy na emeryturę. Dla kogoś młodego temat tak abstrakcyjny, że w ogóle nie dziwi mnie aż tak bardzo to, że o niej nie myślimy w wieku 30 lat i że nie uśmiecha nam się płacenie na jakieś PPK, IKZE czy inne wymysły.

Gdyby jednak ktoś zwizualizował nam to – i jeśli byłaś na jakimś spotkaniu ze mną to pewnie wiesz, jak brutalnym filmem i zdjęciem zaczynam temat o emeryturach, to bardziej utożsamiamy się z samym sobą w wieku 65 lat i z większą chęcią myślimy o odłożeniu części pieniędzy na nią. Aby zadbać o przyszłość, musimy spowodować, że stanie się bardziej wyrazista i realna, czyli ją „podgrzać”.

Odraczanie gratyfikacji pozwala na przyjrzenie się sobie, swojemu pragnieniu i zrozumienie swojego postępowania. Bo właściwie dlaczego pragnę nowej torebki czy nowego modelu telefonu komórkowego? Czy kupienie go jest moim pragnieniem, czy też po prostu widziałem go u kumpla i nie chcę być gorszy? Tego rodzaju pytania, stawiane szczerze samemu sobie, pozwalają dość szybko przekonać się, o co faktycznie chodzi w naszych pragnieniach.

Silna wola niczym mięsień!
Czas oczekiwania nie jest czasem straconym; jest stanem istnienia, który niesie w sobie swoje własne bogactwo (Anne-Dauphine Julliand)

Amerykański psycholog Roy Baumeister z Uniwersytetu Stanowego na Florydzie twierdzi podobnie jak Mischel, że silna wola nie jest ani cechą wrodzoną, ani też nabytą umiejętnością. Porównuje jednak strukturę i funkcję silnej wolę do mięśnia. Dokładnie tak – silna wola działa jak mięsień.

Co ciekawe, dokładnie jak z mięśniem, użytkowanie silnej woli wymaga dużego wydatku energetycznego ze strony naszego organizmu. Okazuje się, że świadoma samokontrola jakiegoś zachowania obniża nam nawet poziom cukru we krwi. Kiedy więc robimy np. głodówkę, stajemy się dużo bardziej narażeni na uleganie wszelkiego rodzajom pokus. Dokładnie z tego samego powodu lepiej nie robić zakupów, kiedy jesteśmy zmęczeni czy głodni.

Należy więc pamiętać, że silna wola ma tylko jedno źródło, a to oznacza, że jeśli “się zużywa” jej część na odparcie jednej pokusy (np. niezdrowego jedzenia), będzie nam dużo trudniej odeprzeć kolejną (np. odpuszczenie treningu). Tak jak mięsień silna wola po prostu się męczy i potrzebuje paliwa oraz odpoczynku i jak wszystkie inne mięśnie potrzebuje treningu wraz z rozsądnym wykorzystywaniem. Jeśli będziemy ten “mięsień” regularnie wprawiać w ruch – będzie coraz mocniejszy.

Bo istnieje głęboka mądrość w oczekiwaniu na pewne rzeczy. I myślę, że to mądrość, która w obecnych czasach wydaje się być trochę zignorowana.