Czy da się zaakceptować inwestycyjną stratę?

man-114437_1920

Od kiedy inwestuję na giełdzie nauczyłam się bardzo wielu rzeczy. Nie tylko tego, jak w ogóle to robić, ale też jak kontrolować swoje emocje, jak opracować swoją własną strategię, nabrałam doświadczenia i mam większe zaufanie dla swoich decyzji. Do dziś jednak nie umiem obejść się z cięciem strat. W ogóle trudno mi zaakceptować, że musiałabym jakąś stratę ponieść. Jakoś nie musiałam tego do tej pory szczególnie sie uczyć, całe szczęście, a z ostatnich wielu miesięcy inwestowania mam tylko jedną spółkę, co do której muszę chyba w końcu to zrobić (K&S). Ten post piszę więc chyba też dla siebie, żeby nabrać pewności i wiedzy, jak i kiedy to robić i czy w ogóle 🙂

Nie lubimy przegrywać, to pewne – ja też nie lubię, w każdej dziedzinie. Trading jest jednak czynnością potencjalnie nieprzewidywalną. Możesz oczywiście się zabezpieczyć w różny sposób przed tym, żeby Twoje szanse na zysk były większe niż na stratę, ale nie wiesz na pewno, że tak będzie. Na giełdzie strata to jeden z możliwych scenariuszy i należy w jakiś sposób nauczyć się, że to naturalna rzecz w tym procesie. Że może się po prostu wydarzyć. Że przychodzi moment, w którym wiesz, że strata nie wywołuje już w Tobie paniki, lęku, zdenerwowania… Że już wiesz, że tak się dzieje. Łatwe? No dla mnie nie, nie umiem tego do tej pory 🙂 I wydaje mi się, że to najtrudniejsza z umiejętności, jakich należy się nauczyć, chcąc inwestować na giełdzie.

Czytaj dalej