Kobieta na Forex o tradingu, strategii i …. lataniu

Kobieta na Forex – niezależna traderka FX oraz CFD z ponad 10-letnim doświadczeniem na rynku walutowym. Absolwentka kierunku Bankowość i Finanse Międzynarodowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Założycielka serwisu Kobieta na Forex oraz współtwórca popularnych w Polsce serwisów poświęconych tematyce inwestycji na rynku walutowym. Autorka licznych artykułów m.in. w miesięczniku TREND, FxMag czy Miesięczniku Kapitałowym.

Rozmawiając z kobietami o inwestowaniu czy finansach zawsze jestem ciekawa, czy wyniosły taką wiedzę z domu. Rozmawiało się w Twoim domu o potrzebie inwestowania czy inwestowało?

Od dziecka rodzice uczyli mnie szacunku do pieniędzy, uświadamiali ich wartość i zaznaczali jak istotne jest rozsądne gospodarowanie nimi. Co prawda w mojej rodzinie nie inwestowało się w ryzykowne aktywa, a raczej lokowało środki w bezpieczne instrumenty, jednak temat zarządzania zasobami finansowymi zawsze był dla mnie ważny, a ciekawość prowadziła mnie do zgłębiania go i poszerzania swojej wiedzy w tym zakresie od czasów liceum i potem w trakcie studiów.

Skąd Twoje zainteresowanie inwestowaniem i Forexem? Jak to się zaczęło?

Z tematem inwestycji na rynku walutowym bliżej zetknęłam się na pierwszym roku studiów, gdzie funkcjonowało Koło Naukowe Forex. To właśnie tam poznałam ludzi, którzy zarazili mnie pasją do tradingu i dali możliwość poszerzania swojej wiedzy i umiejętności. Uzyskałam  wiele cennych wskazówek od praktyków, co pozwoliło mi powoli kształtować swoje podejście do handlu, odkrywać mocne i słabe strony oraz wypracować strategie, które były odpowiednie do mojego typu osobowości.

Jak wytłumaczyłabyś prostymi słowami, czym jest Forex?

Rynek Forex jest zdecentralizowaną (czyli nie mającą konkretnego miejsca, czyli inaczej niż np. w przypadku GPW) wymianą walut między największymi podmiotami finansowymi na świecie. Każdy z banków, dzięki tzw. sieci ECN (Electronic Communication Network), wystawia swoje oferty i widzi inne, na jakie może odpowiedzieć. Istotna jest szybkość wymiany ogromnych ilości walut. Inwestor indywidualny ma dostęp do tego rynku za pomocą pośrednika, tzw. brokera, który albo bezpośrednio łączy się ze wspomnianą siecią ECN, albo poprzez tzw. Prime Brokerów, czyli duże banki, które same mają dostęp do ECN. Rynku Forex nie nadzoruje żadna konkretna instytucja, jedynie podmioty działające na nim są nadzorowane przez lokalne instytucje, takie jak polski KNF. Wolumen obrotu jest ogromny i przekracza 5 bln dolarów dziennie. Każdy trader może zawierać transakcje kupna i sprzedaży wybranych instrumentów, dzięki specjalnemu oprogramowaniu jakim jest platforma inwestycyjna.

W Twoim handlu najbardziej interesuje Cię tzw. scalping. Co to jest?

Tak, scalping w moim podejściu to szybkie i precyzyjne transakcje prowadzone na niskich interwałach (M1, M5), których podstawą jest analiza z wyższych przedziałów czasowych (H1). Pozwala mi to na uzyskanie wysokiej skuteczności wejść, ze względu na lepszą jakość wyznaczanych układów technicznych.  Powoduje to również, że wartościowe dla mnie okazje pojawiają się rzadziej, co nie obciąża mnie czasowo. Choć scalping wydaje się wyjątkowo ryzykowną i stresującą metodą tradingu ze względu na operowanie na bardzo niskich interwałach, w tej wersji jest wyjątkowo komfortowy, ponieważ zapewnia mi minimalizację ryzyka – zbieranie z rynku kilku/kilkunastu pipsów na bazie pierwszej reakcji, przy układach wyznaczanych na H1 i dających potencjalnie wielokrotnie większe zasięgi, diametralnie podnosi prawdopodobieństwo sukcesu. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że nie wykorzystujemy tu całego potencjału ruchu, ale nie o to chodzi w tej metodzie. Stawiam na minimalizowanie ryzyka i maksymalizację skuteczności i bezpieczeństwa.

Jakich metod analitycznych używasz stosując swoją strategię w tradingu?

Stosuję przede wszystkim geometrie rynkowe, Fibonacciego i Harmonic Trading. Oczywiście zwracam również uwagę na klasyczne formacje techniczne, jednak w tym wszystkim największe znaczenie ma dla mnie zachowanie ceny. Dużą uwagę przywiązuję do formacji świecowych oraz analizy z perspektywy wielu interwałów czasowych, mimo że handluję przede wszystkim na niskich dyferencjałach. Podstawą jest dla mnie kontekst rynkowy, a co za tym idzie, duży nacisk kładę na obserwację korelacji rynkowych.

Forex i wszystkie inne instrumenty korzystające z dźwigni to instrumenty wysokiego ryzyka. Jak radzisz sobie z emocjami w przypadku takich instrumentów?

Uważam, że podstawą jest dobrze opracowana strategia zarządzania ryzykiem i gospodarowania kapitałem. Najważniejszym zadaniem dojrzałego tradera jest opracowanie takiego trading planu, który do minimum ograniczy wpływ emocji na trading.  Jeżeli wiem jaki mam schemat postępowania, jeżeli wiem CO i KIEDY mam robić, emocje nie powinny stanowić dla mnie większego problemu. Dobre przygotowanie daje poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście na rynku trzeba być elastycznym, ponieważ może się wydarzyć wiele nieprzewidzianych sytuacji, jednak nasz trading plan i schematy zarządzania ryzykiem powinny przewidywać również te nietypowe okoliczności oraz dawać nam wytyczne jak postępować. Nigdy w 100% nie wyeliminujemy emocji z pracy na rynku, podstawą jednak jest, aby nie rządziły nami w strategicznych momentach podejmowania decyzji.

Co trzeba wiedzieć, żeby zacząć inwestować na Forex? Od czego zacząć?

Na samym początku nie obejdzie się bez dobrej literatury. Jestem zwolenniczką praktycznego podejścia do nauki, ale bez minimum wiedzy teoretycznej trudno zrobić jakikolwiek krok do przodu. Na rynku dostępnych jest mnóstwo książek traktujących o analizie technicznej, rynku Forex i psychologii. Po zapoznaniu się z podstawami, kolejnym krokiem jest założenie rachunku demo oraz nauczenie się pracy z platformą. Dokonywanie pierwszych analiz, obserwacja jak rynek na nie reaguje, powoli dołączenie kalendarza makro oraz zapisywanie własnych wniosków. Do dzisiaj mam swój pierwszy zeszyt, w którym robiłam notatki ucząc się tradingu, rysowałam układy, zaznaczałam obserwacje. Do dzisiaj też lubię do niego wracać. Wiele z tych spostrzeżeń ma dla mnie fundamentalne znaczenie w codziennym handlu.

Większość z nas kobiet ma pracę, rodziny, dzieci. Czy inwestowanie zajmuje Ci dużo czasu? Często – prócz braku pieniędzy – to właśnie brak czasu jest kolejnym argumentem za nieinwestowaniem czy brakiem zainteresowania swoimi finansami.

Strategia, o której wspomniałam wcześniej, daje mi ten komfort, że nie muszę siedzieć przy rynku i komputerze cały czas. Same transakcje scalpingowe zajmują mi stosunkowo niewiele czasu, natomiast okazje, których szukam na wyższych interwałach pojawiają się kilka razy w tygodniu. Analizy dokonuję z wyprzedzeniem, prowadząc codziennie aktualizacje, ale poza tym nie siedzę cały czas przed wykresami, ponieważ mam ustawione alerty przy interesujących mnie poziomach. Dodatkowo pozycje otwieram tylko w określonych godzinach ze względu na poziom zmienności jakiej oczekuję, dlatego mój trading pozwala mi na efektywne wykorzystanie czasu w ciągu dnia. Rynek daje nam możliwości handlu 24 godziny na dobę. Możemy dostosować swój styl inwestycji do własnych możliwości czasowych, a niski próg wejścia praktycznie nie stanowi już ograniczenia finansowego. Handel musi być dla nas komfortowy. Nie uważam, że aby zarabiać systematycznie na tradingu, trzeba siedzieć przed monitorem po kilka, czy kilkanaście godzin dziennie. Jest to mit, który nie tylko powoduje, że wiele osób niepotrzebnie zniechęca się do inwestowania ze względu na poczucie braku czasu. Źle to również wpływa na proces inwestycyjny oraz samopoczucie tradera, który wykonując i tak już dość stresującą pracę, dodatkowo nie daje sobie czasu na odpoczynek i regenerację fizyczną i umysłową. Jak w każdej dziedzinie życia – aby odnieść sukces potrzeba systematycznego, ale zrównoważonego działania.

Ile, Twoim zdaniem, trzeba mieć pieniędzy, żeby zacząć inwestować?

Jeśli chodzi założenie rachunku praktycznie nie ma ograniczeń w tym temacie. Natomiast podstawową zasadą jest, by nie angażować wszystkich swoich oszczędności w jeden rodzaj inwestycji. Dywersyfikacja jest jednym z najważniejszych elementów zarządzania kapitałem. Kwoty to już kwestia indywidualna, zależy od ilości posiadanych rezerw finansowych oraz kosztów życia. Im większy mamy zapas, tym więcej możemy przeznaczyć na ryzykowne inwestycje. Pamiętam tradera, który czytając mojego bloga napisał do mnie wiadomość, że posiada kilka tysięcy złotych i są to wszystkie jego oszczędności, które planuje wpłacić na rachunek. Poza tym nie ma obecnie pracy, ale posiada zobowiązania finansowe, które musi wkrótce opłacić. Oczekiwał ode mnie porady w kwestii obranej strategii, aby szybko pomnożyć kapitał na rynku Forex. Co gorsza nie był to odosobniony przypadek.  Cały czas jest dla mnie zaskakujące, jak mała jest jeszcze świadomość w temacie zarządzania kapitałem i inwestowania, zwłaszcza w tak ryzykowne instrumenty.

W co jeszcze inwestujesz prywatnie, jak instrumenty?

W tej chwili transakcje zawieram na 6 popularnych parach walutowych i złocie, obserwuję cały czas notowania ropy oraz indeks usd oraz eur. Spektrum walorów na które patrzę jest dość szerokie. Ma to znaczenie ze względu na orientację w tendencjach rynkowych, korelacjach oraz ogólnym kontekście. Uważam jednak, że sam handel należy w miarę możliwości ograniczać do kilku rodzajów instrumentów. Rozpraszanie uwagi w celu poszukiwania okazji na zbyt wielu naraz źle wpływa na efektywność handlu, często prowadzi do dezorientacji i może generować trudności w kontrolowaniu pozycji. Zawsze uważałam, że w tradingu „mniej znaczy więcej”.

Założyłaś bloga Kobieta na Forex . Dlaczego, o czym chciałaś pisać? Czy jest to blog dla kobiet, czy pisze go kobieta dla wszystkich?

Blog zawiera treści kierowane zarówno do kobiet, jak i mężczyzn. Nie ukrywam jednak, że jednym z głównych powodów, dla których powstał, była chęć podzielenia się i nawiązania kontaktów z kobietami, których w tej branży jest naprawdę mało. Obracając się w świecie zdominowanym przez mężczyzn w pewnym momencie brakowało mi tego kobiecego spojrzenia na trading oraz opinii i doświadczeń innych pań, które zmagają się z tymi samymi wyzwaniami co ja. Jednocześnie, mając świadomość, że temat ten jest nadal mało popularny, chciałam przybliżyć nieco możliwości oraz moją własną codzienną praktykę, a jednocześnie pokazać, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z przyczyn naturalnych mamy o wiele większe predyspozycje do osiągania sukcesu w tradingu niż nasi koledzy. Kobiety często poświęcają swoje zawodowe aspiracje czy pasje, by przejmować całkowicie obowiązki domowe, wychowywać dzieci i pracować na rzecz rodziny. To piękne i uważam, że niezwykle ważne, ale równie ważne jest, by każda z nas mogła realizować również siebie, bo to daje siłę, pozwala nieustannie się rozwijać oraz dostrzec jak ogromny potencjał w nas leży. Jest to droga do satysfakcji i samospełnienia, na które każda z nas zasługuje.

Opowiedziałaś mi jakiś czas temu o swojej lotniczej pasji. To dla niej też poświęciłaś przerwę w prowadzeniu bloga. Skąd ta pasja?

Mam wrażenie, że ta potrzeba i idąca za nią pasja towarzyszyły mi od zawsze. Od zawsze pragnęłam się wzbić w powietrze i czerpać z tej wolności i przestrzeni, którą daje latanie. Realizacja tego marzenia stała się dla mnie jedną z najpiękniejszych przygód. Zmieniła moje podejście do siebie, do życia. Nauczyła pokory, szacunku do natury i jednocześnie stała się jednym z największych wyzwań jakie podjęłam, ponieważ zmusiła mnie do pokonywania własnych ograniczeń i wykazania się ogromną determinacją. Jest to sposób na oderwanie się od wszystkich przyziemnych spraw. Gdy jesteś w powietrzu nie ma czasu na rozmyślanie o codziennych problemach, musisz być skoncentrowana i uważna, bo spoczywa na tobie ogromna odpowiedzialność. Jednocześnie otacza cię cały ten przepiękny świat i niesamowite widoki. Krążysz z ptakami, szybujesz nad chmurami, w górach podziwiasz piękne ośnieżone szczyty,  wiosną na nizinach żółte rzepakowe pola – czy może być coś piękniejszego?

Powiedziałaś mi, że nawet nie spodziewałaś się, jak dużo wspólnego ma latanie z tradingiem. Opowiesz o tym proszę? 

Tak, latanie (zwłaszcza szybowcowe) i trading mają bardzo wiele cech wspólnych przede wszystkim w kwestii psychologii, planowania i zarządzania ryzykiem. Jest to sport, który wymaga niezwykle dobrego przygotowania, tu też prowadzi się analizy, obserwuje prognozy, wyznacza scenariusze i dba o zabezpieczenie, czyli tzw. stop loss „na wypadek gdyby…”, określając kiedy przerwać zadanie i zawrócić do lotniska, aby nie wylądować w środku pola. Podobnie jak w tradingu, kluczem jest postępowanie wg ściśle ustalonych zasad. Podejmujemy ryzyko, ale jego zakres musimy w pełni kontrolować i umieć się odnaleźć w różnych (czasem trudnych do przewidzenia) scenariuszach.

W sytuacjach, w których realizują się ryzyka, nie możemy dać się ponieść emocjom. Musimy działać zgodnie z procedurami, trzymać się naszego planu. Nigdy nie jesteśmy w stanie w 100% przewidzieć tego co się wydarzy, zbieramy informacje i staramy się maksymalnie ograniczać ryzyko. Kluczowe znaczenie ma nasza decyzyjność, umiejętność szybkiego reagowania. Jest to niesamowita, bardzo wymagająca i rozwijająca przygoda!

Myślisz, że każda kobieta „nadaje się” do inwestowania? Jakie cechy charakteru są w tej dziedzinie pomocne?

Nie lubię generalizować, ale uważam, że kobiety mają pewne przewagi i naturalne predyspozycje do tradingu i inwestowania. Przede wszystkim podchodzą do tych kwestii spokojniej i bardziej racjonalnie. Chętniej trzymają się planu i zasad eliminując ze swoich działań element rywalizacji, który jest bardzo często obserwowany u mężczyzn. Mężczyźni zwykle starają się „pokonać” rynek. Kobiety starają się z rynkiem „współgrać”. To właśnie ta różnica pozwala im osiągać więcej. Tak jak w lotnictwie nie jesteśmy w stanie walczyć z siłami przyrody – musimy się z nimi zaprzyjaźnić, tak w tradingu nigdy nie będziemy w stanie walczyć z całym rynkiem. Jesteśmy zbyt mali, nasz wpływ na otoczenie jest znikomy, dlatego to pokora, która jest najczęściej domeną kobiet, daje znacznie większe szanse na sukces. Oczywiście niesie to ze sobą również pewne ograniczenia. Często to mężczyźni są w stanie osiągać bardziej spektakularne wyniki, dzieje się to jednak kosztem zwiększonego ryzyka i bywa mało powtarzalne. Kobiety zwykle handlują bezpieczniej, mniej agresywnie, ale za to stabilnie, osiągając dzięki temu systematyczne wyniki. Myślę, że wynika to z naszych naturalnych instynktów. Uważam, że każda kobieta, która jest wystarczająco zdeterminowana oraz konsekwentna, nie boi się podejmować ryzyka, a jednocześnie potrafi do niego podejść rozsądnie i działać konsekwentnie ma ogromne szanse na to, by odnieść sukces inwestycyjny.

Jak jako kobieta-inwestorka, odbierana jesteś w gronie znajomych ze swoimi inwestorskimi zainteresowaniami? W traderskim świecie kobiety są raczej rzadkością.

To prawda, są rzadkością, ale zauważam, że na szczęście kobieta, która inwestuje, jest coraz mniej szokującym zjawiskiem dla otoczenia. Mimo, że nadal obserwujemy znaczną przewagę mężczyzn, w naszym otoczeniu można zauważyć jednak wzrost świadomości i mimo, że jest nas niewiele, stajemy się coraz bardzie naturalną częścią świata tradingu i inwestycji. Bardzo mnie to cieszy, niemniej jednak cały czas kobieta, która podejmuje działania tradycyjnie przypisywane mężczyznom, stanowi obiekt zaciekawienia i w jakiś sposób przyciąga uwagę, prowokuje do rozpoczęcia dyskusji i wymiany poglądów. To akurat uważam za coś pozytywnego i zawsze ogromnie cieszy mnie, gdy widzę, że moi koledzy traktują mnie oraz inne kobiety na równi ze sobą, są ciekawi naszego podejścia i poważnie podchodzą do naszych opinii.

Jesteś w związku, w którym Twój partner też zajmuje się szeroko pojętym inwestowaniem i tradingiem. Uważasz, że kobieta inwestująca potrzebuje takiego zrozumienia i wsparcia czy nie musi go mieć i nie ma to znaczenia?

Nie wyobrażam sobie związku, w którym partnerzy nie wspierają się wzajemnie w swoich przedsięwzięciach i pasjach. Wsparcie i zrozumienie ze strony partnera nie tylko motywuje do działania, ale też daje poczucie sensu tego co robimy i świadomość, że drugiej osobie na nas zależy. Sukces rzadko przychodzi od razu, dlatego wsparcie partnera daje siłę do powstania po porażkach i kontynuowania tego, co pozwala nam się doskonalić, poszerzać horyzonty i zdobywać doświadczenie, a przede wszystkim co przynosi nam satysfakcję. Niestety, z moich obserwacji wynika, że bardzo częstym problemem jest brak zrozumienia ze strony drugiej osoby, która ma inne zainteresowania (lub czasem nie ma ich wcale). To prowadzi do nieporozumień, stresu, a w przypadku tradingu bardzo mocno przekłada się na wyniki. Każdy z nas – zarówno kobieta, jak i mężczyzna – zasługuje na to, by realizować swoje aspiracje i otrzymywać wsparcie partnera w tym co robi.

Jaki był Twój największy inwestycyjny sukces? A może miałaś też jakąś spektakularną porażkę, którą mogłabyś się podzielić?

Jednym z najbardziej satysfakcjonujących dla mnie sukcesów było zrealizowanie ponad 50 zyskownych transakcji pod rząd. Ta satysfakcja nie wynikała jednak z faktu, że udało się otwierać te pozycje bez straty, ale z tego, że ten wynik był efektem konsekwentnego realizowania założeń i trzymania się planu. Wszystkie te pozycje były podjęte z uzasadnionych przesłanek i prowadzone wg zasad. Jednocześnie uświadomiły mi, jak dużym zagrożeniem dla tradera może być handel bez stratnych pozycji. W pewnym momencie, pod wpływem euforii, trader zaczyna podchodzić do handlu zbyt ambicjonalnie, a jego koncentracja skupia się nie na tym, aby zawierać prawidłowe transakcje (przy czym prawidłowa nie oznacza, że zawsze zyskowna!), ale na tym by nie „zepsuć” statystyk. Zaczyna się psychologiczna gra, handel zbyt zachowawczy, czasem nieracjonalne otwarcia lub zamknięcia zleceń. Była to dla mnie ważna lekcja, która po raz kolejny potwierdziła, że celem nigdy nie powinno być uzyskanie 100% skuteczności, która zwykle jest zgubna z psychologicznego punktu widzenia, ale osiąganie systematycznej przewagi rynkowej i notowanie regularnych zysków na rachunku wraz z akceptacją kontrolowanych kosztów, które każdy z nas ponosi w wyniku normalnego procesu inwestycyjnego.

Jeśli chodzi o porażkę, myślę że mogę tu wskazać sytuację, w której złamałam jedną ze swoich podstawowych zasad trading planu – godziny handlu. Powtórzyłam ten błąd 3 razy. Za każdym razem wyglądało to w ten sam sposób. Godzina między 18:00 a 19:00 po fajnym „zarobionym” dniu. Satysfakcjonujący wynik na rachunku i rynek, który o wspomnianym czasie postanowił dotrzeć do poziomów, przy których miałam alerty. Tak, to były bardzo dobre poziomy, ale nie o tej godzinie. Oczywiście pod wpływem entuzjazmu po poprzednich transakcjach pokusiło mnie, aby spontanicznie otworzyć pozycję. Z tyłu głowy cały czas migała lampka ostrzegawcza – „to nie twoje godziny, nie powinnaś”. Skończyło się dokładnie tak, jak nie chciałam, aby się skończyło. Zamiast zarobić dynamicznie kilka pipsów i cieszyć się zyskiem, zostałam „wisieć” z tą transakcją do 3:00 w nocy. Jest to coś czego nie znoszę i do czego zupełnie się nie nadaję – nadzorowanie pozycji i wielogodzinne pilnowanie jej patrząc w ekran monitora. Dodam, że nie należę też do nocnych marków, uwielbiam spać, a jednocześnie nie potrafię nie patrzeć na swoje otwarte zlecenia. Była to dla mnie droga przez mękę. Byłam niesamowicie zła na siebie, zwłaszcza gdy ta historia powtórzyła się drugi i trzeci raz. Na szczęście nie zamknęłam tych zleceń na dużych stratach, jednak emocjonalnie była to dla mnie gigantyczna porażka.

Jest wg Ciebie jakaś uniwersalna zasada, jak odnieść sukces w inwestowaniu?

Myślę, że najważniejszą rzeczą, która prowadzi nas do sukcesu jest właśnie wspomniana już wcześniej konsekwencja. To ona pozwala nam realizować nasze cele i założenia w sposób zgodny z przyjętym planem, a także nie poddawać się chwilowym niepowodzeniom, które są naturalnym elementem każdego działania. Konsekwencja pozwala nam działać nawet w momentach obniżonej motywacji i przełamywać te bariery, które zatrzymują większość ludzi w drodze do osiągnięcia celów.