Elżbieta Jarmulska o kolorowych diamentach, rozwoju osobistym i samcach alfa

Elżbieta Jarmulska –  od ponad 10 lat działa na rynku inwestycji alternatywnych. W szczególności zajmuje się sprowadzaniem nowatorskich rozwiązań inwestycyjnych z rynku brytyjskiego na rynek polski. Od kilku lat prowadzi firmę Prestige Ventures (Dom Finansowy WEST Sp. z o.o.), która jest ekspertem, jeśli chodzi o branżę diamentów kolorowych.

Aktualnie skupia się na promocji nowatorskiego produktu, jakim jest możliwość Finansowania Sporów Sądowych. Prywatnie mama, żona, pasjonatka architektury wnętrz, czerwonego wina i poezji.

Rozmawiając z kobietami o inwestowaniu czy finansach zawsze jestem ciekawa, czy wyniosły taką wiedzę z domu. Rozmawiało się w Pani domu o potrzebie inwestowania czy inwestowało?

W moim domu żyło się raczej myślą „jak przeżyć do 1-szego?”. Zamiast pojęć jak „inwestycja” czy „nadwyżki finansowe” częściej słyszałam słowa „spłata raty” lub „dług”; nie mniej jednak jestem wdzięczna za ten stan rzeczy, ponieważ to on właśnie wpłynął na moją determinację w dążeniu do osiągnięcia niezależności finansowej, a później chęci pomnażania zgromadzonego kapitału.

Jak zaczęło się Pani zainteresowanie inwestowaniem?

Od straty. Wiele lat temu dałam się namówić na polisę z UFK z usługą zarządzania. Wpłacałam regularnie środki i nawet nie sprawdzałam salda, ufałam zarządzającym, którzy obiecali zysk na poziomie 12% rocznie. Po kilku latach, ku mojemu zdziwieniu, zobaczyłam, że jestem stratna 10%. Podziękowałam więc za współpracę firmie zarządzającej moim portfelem i sama spróbowałam swoich sił w odrobieniu strat. Od tej pory na polisolokacie odnotowuję średni zysk na poziomie 10% rocznie.

Zajmuje się Pani przede wszystkim handlem diamentami, ale też innymi inwestycjami alternatywnymi? Co konkretnie kryje się pod tym pojęciem?

Po pierwsze należy zaznaczyć, że nie istnieje konkretna definicja stwierdzająca jednoznacznie, czym są inwestycje alternatywne. Ogólnie przyjęte jest, że są to inwestycje w klasy aktywów mało zależne od wahań na rynkach finansowych. Stanowią one fantastyczne źródło dywersyfikacji portfela inwestycyjnego np. inwestycje w diamenty, przedmioty kolekcjonerskie czy alkohole.

W Domu Finansowym WEST (Prestige Ventures) skupiamy się na inwestycjach alternatywnych, inwestycjach, które odniosły już sukces na zachodzie. W chwili obecnej aktywnie promujemy diamenty (szczególnie kolorowe, bo to na nich inwestorzy osiągają najwyższe zwroty) oraz wprowadziliśmy właśnie na rynek Polski nowatorskie rozwiązanie inwestycyjne objęte pełnym ubezpieczeniem kapitału – finansowanie pozwów przeciwko bankom, które złamały warunki umów hipotecznych z konsumentami.

Opowiedziałaby Pani pokrótce, jak wygląda rynek diamentów i inwestycji alternatywnych w Polsce w porównaniu do tego na świecie? 

Międzynarodowy rynek diamentów to bardzo hermetyczne środowisko. W naszym kraju rynek diamentów jest niszowy, istnieje dosłownie kilka firm w Polsce, które rzeczywiście posiadają odpowiedni „know-how” w tym temacie, jeszcze mnie firm specjalizujących się w temacie diamentów kolorowych.

W Polsce nadal głównie mówi się o diamentach bezbarwnych, biorąc pod uwagę fakt, że kupując diament bezbarwny możemy liczyć na zysk ok. 7% w skali roku, natomiast kupując diament kolorowy mówimy już nawet o kilkunastu lub kilkudziesięciu procentach zysku rocznie (porównując diamenty o podobnych cenach zakupu), takie podejście do tematu godzi bezpośrednio w zysk inwestora.

Drugim błędem doradców na polskim rynku jest rekomendowanie inwestycji w diamenty w cenie niższej niż 6-7 tys. USD. Bezbarwny diament za kilka tysięcy złotych na pierścionek zawsze zyskowniej będzie kupić od takiej firmy jak moja, niż np. u jubilera, jednak nie należy się łudzić, że będzie to intratna średnioterminowa inwestycja.

Czyli ile musiałybyśmy mieć pieniędzy, żeby zacząć kupować diamenty na inwestycje i jak je wybierać?

Cena diamentu inwestycyjnego zaczyna się od ok. 6-7 tysięcy USD. Przez diament inwestycyjny rozumiem tutaj diament, który przyniesie wymierny zysk na poziomie od 10% rocznie w okresie 3 do 5 lat. Należy pamiętać, żeby zawsze wybierać diament posiadający renomowany certyfikat, jak GIA, HRD lub IGI. Warto zawsze wybrać diament z inskrypcją (laserowo wygrawerowanym numerem certyfikatu na samym diamencie). W doborze innych parametrów zawsze pomoże wykwalifikowany doradca. Na moment obecny najlepszą inwestycją są diamenty różowe, wydobywane w australijskiej kopalni Argyle. Diamenty te nie tylko posiadają dodatkowy certyfikat Argyle, ale przede wszystkim ich roczne wydobycie to zawartość kieliszka do szampana, więc są niezmiernie rzadkie a co za tym idzie ich cena, nieprzerwanie od lat, rośnie.

W tym momencie nasuwa mi się od razu pytanie – jak i gdzie je przechowywać? 

Oczywiście problemem w przechowywaniu diamentów nie jest ich rozmiar, lecz wartość. Zdecydowanie nie polecam przechowywania w domu, o ile się nie ma specjalnie do tego przeznaczonego porządnego sejfu. Absolutnie odradzam przechowywanie w domu poza sejfem.

Bardzo dobrym rozwiązaniem są skrytki bankowe. Przechowując diamenty w skrytce, a oryginał certyfikatu np. w domowym sejfie mamy podwójne zabezpieczenie wartości do okazania ubezpieczycielowi. Koszt skrytki waha się od 200 do 1500 PLN rocznie, zależnie od banku. Pracuję właśnie nad wprowadzeniem rozwiązania popularnego na zachodzie, tzw. możliwości przechowywania diamentów w skarbcach bezcłowych. Jest to bardzo korzystne dla klienta, ponieważ w takim wypadku nie naliczamy klientom podatku VAT.

Co trzeba wiedzieć, żeby zacząć inwestować w diamenty czy inne rodzaje inwestycji alternatywnych? Co poleciłaby Pani inwestorom początkującym?

Wbrew pozorom mniej niż inwestując w tradycyjne instrumenty finansowe. Jak wspomniałam wcześniej większość produktów alternatywnych ma bardzo niską korelację z rynkiem finansowym, w związku z czym nie trzeba spędzać godzin analizując trendy makroekonomiczne czy wpływ nastrojów politycznych. Aby bezpiecznie ulokować swoje środki należy dokładnie zapoznać się z produktem, sprawdzić każdy aspekt inwestycji i uzyskanych od oferującego produkt informacji, a w trakcie wątpliwości dopytywać się o szczegóły. Oczywiście należy również zaczerpnąć wiedzy ze źródeł niezależnych i upewnić się, że sprzedawca sam dobrze rozumie produkt i potrafi udzielić wyczerpujących informacji.

Gdzie mogłabym się dowiedzieć czegoś o rynku diamentów, żeby móc zacząć na nim inwestować?

Kopalnią wiedzy, jeśli chodzi o diamenty bezbarwne, jest Rapaport (www.diamonds.net), który regularnie publikuje średnie ceny diamentów. Rynek diamentów kolorowych rządzi się innymi prawami, tutaj diament jest diamentowi nierówny, najlepszym niezależnym źródłem informacji na temat tego rynku jest The Fancy Color Reserach Foundation (www.fcresearch.org). Oczywiście serdecznie zapraszam na moją stronę poświęconą diamentom kolorowym www.prestigeventures.pl, z dumą mogę powiedzieć, że jest to jedno z najbardziej kompleksowych źródeł na ten temat w języku polskim.

Większość z nas ma pracę, rodziny, dzieci, Pani również jest mamą. Czy inwestowanie zajmuje Pani dużo czasu? Często – prócz braku pieniędzy – to właśnie brak czasu jest kolejnym argumentem za nieinwestowaniem.

Proces inwestowania, zwłaszcza w początkowej fazie bywa czasochłonny, jednak wraz z nabywanym doświadczeniem poświęcamy coraz mniej czasu na badanie rynku i samo inwestowanie, ponieważ nasze inwestycje stają się coraz bardziej intratne. Osiągnięcie tej pewności siebie jako inwestora pozwala nam z kolei poświęcić więcej czasu kwestiom w naszym życiu najważniejszym, jak rodzina. W chwili obecnej, stosując sprawdzone mechanizmy, inwestowanie zajmuje mi nie więcej niż 4 dni pracy miesięcznie.

W co jeszcze inwestuje Pani prywatnie i jakie inwestycje uważa Pani za najlepsze?

Moim credo jest „nie polecaj czegoś czego nie spróbowałeś”, w związku z czym inwestuję we wszystkie produkty w obecnym portfolio mojej firmy. Ponadto okazjonalnie inwestuję w akcje ropy Brent, gdzie dwukrotnie zanotowałam zyski na poziomie 8% miesięcznie, bez strat oraz w fundusze związane ze złotem, co zaowocowało 22% zyskiem w półtora roku. Za najlepsze inwestycje, w tym momencie, uważam inwestycje alternatywne, ze względu na fakt, że rynki finansowe są aktualnie niesamowicie chwiejne. Biorąc pod uwagę obecną sytuację makro-ekonomiczną, niepewne nastroje polityczne oraz społeczne niepokoje, inwestycje alternatywne są najlepszą ostoją dla naszych finansów.

Czy uważa Pani, że każda kobieta „nadaje się” do inwestowania? Jakie cechy charakteru są w tej dziedzinie pomocne?

Zdecydowanie nie każda kobieta „nadaje się” do inwestowania, tak jak nie każdy mężczyzna się do tego „nadaje”. Przykładowo mój mąż jest typem „tylko nieruchomość” jeśli chodzi o inwestycje, czyli jest zdecydowanie tradycjonalistą nastawionym na bierny zysk. Wydaje mi się, że przy inwestowaniu potrzebna jest zdrowa ambicja udowadniania samemu sobie umiejętności podjęcia skalkulowanego ryzyka oraz wiara we własną wiedzę bądź w umiejętność interpretowania i analizowania przesłanek ekspertów.

Jak Pani, jak inwestorka, odbierana jest w gronie znajomych ze swoją pasją do diamentów czy innych form inwestowania alternatywnego? W traderskim świecie (ja inwestuję na giełdzie) kobiety są raczej rzadkością. W świecie inwestycji alternatywnych nie ma tego problemu?

Kobiety są również rzadkością w świecie inwestycji alternatywnych, jednak jest ich na pewno więcej niż na giełdzie. Sądzę, że, podążając stereotypami, świat traderski jest bardziej „zakrzyczany” i agresywny. Jeśli mówimy o inwestycjach alternatywnych, szczególnie w diamenty, jest to środowisko bardziej przyjazne kobietom, spokojniejsze, ale również dające poczucie inwestycji w piękno, a nie tylko w „pieniądz”. Niestety, ale nadal żyjemy w świecie stereotypów, gdzie kobieta asertywna postrzegana jest jako agresywna.

Czy kobiety w Pani najbliższym otoczeniu zajmują się finansami i inwestują? Jak Pani uważa, dlaczego kobiety tak niechętnie inwestują?

Większość kobiet, które znam skupia się na rozwoju osobistym, przez rozwój ten rozumieją poszerzanie wiedzy z zakresu od samoświadomości po najnowsze trendy fitnessu, ale już nie rozwój w zakresie wiedzy inwestycyjnej. Oczywiście nie każdego może to interesować, jednak wydaje mi się, że głównym brakiem zainteresowania tym tematem jest fakt, że w Polsce głównym żywicielem rodziny pozostaje mężczyzna (głównie przez nierówne płace) i to on ma prawo decydować co, jak i kiedy dzieje się z finansami rodziny. Nawet kobiety, które inwestują regularnie, bardzo często nie potrafią podjąć decyzji bez opinii drugiej osoby, którą z reguły jest mężczyzna. Ja sama byłam nie raz „zakrzyczana” przez samca alfa i z całą zażyłością chciałabym zmienić ten stan rzeczy dla kobiet, i w przyszłości dla mojej córki.

Jaki był Pani największy inwestycyjny sukces? A może miała Pani też jakąś spektakularną porażkę i mogłaby się Pani nią podzielić?

Moją największą porażką była wcześniej wspomniana polisolokata, która jednak okazała się sukcesem po kilku latach ciężkiej pracy. Największy sukces jeszcze przede mną, w tej chwili skupiam się na promowaniu produktu finansowania pozwów sądowych przeciwko bankom. Produkt ten posiada pełne ubezpieczenie kapitału inwestycyjnego i mam nadzieję, że poza indywidualnymi inwestorami, znajdę inwestorów, którzy byliby zainteresowani finansowaniem pozwów na większą skalę, np. FIZ-y.

Czy jest, wg Pani, jest jakaś uniwersalna zasada, jak odnieść sukces w inwestowaniu?

Zawsze z uśmiechem na twarzy 🙂

Pani Elu, bardzo dziękuję, że podzieliła się Pani z nami swoją historią i doświadczeniem. Życzę Pani samych inwestycyjnych sukcesów, a prywatnie po prostu wieeele szczęścia!

Inne rozmowy z ciekawymi, inspirującymi kobietami, które inwestują znajdziesz w zakładce WYWIADY. Zapraszam!

 

Zapisz się na Newsletter. Bądź na bieżąco z informacjami o nowych postach i moich inwestycjach!

Polecam również