Shopping czyli konsumpcjonizm…

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie lista, jaką zrobił serwis luxclub.pl na temat 10 rzeczy, które kobiety kupują najczęściej w tajemnicy przed swoimi mężczyznami (!). I nie, nie będę Wam opisywać, co to było. Bardziej zastanowiło mnie, dlaczego? Naprawdę MUSIMY to robić? Koniecznie, bezwarunkowo, bezwzględnie MUSIMY pójść i nabyć kolejny nowy ciuch do swojej szafy? – bo przecież i tak się potem okazuje, że wielu rzeczy nawet nie założyłyśmy. I skoro to ukrywamy to znaczy, że same czujemy, że nie powinnyśmy?

„Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”  mówiła Marilyn Monroe. Uwielbiamy zakupy, bo traktujemy je jako sposób na poprawę humoru, okazje do spotkania się z przyjaciółkami czy wyrwanie się na chwilkę z domu pełnego malutkich krzykaczy 🙂 Zewsząd bombardują nas reklamy młodych, pięknych, ślicznie ubranych modelek, słyszymy, że „jesteśmy tego warte”, więc kupujemy, kupujemy i kupujemy! Wydawanie pieniędzy jest przyjemne, ale może być też finansowo niebezpieczne. Nie jestem zwolenniczką wielkiego zaciskania pasa i oszczędzania na każdej przyjemności, o jakiej marzymy, ale często mam wrażenie, że nie mamy umiaru w wydawaniu pieniędzy. A nie zarabiamy raczej tak łatwo, jak wydajemy… Naprawdę potrzebujesz co sezon kolejne pary butów (a masz ich już 40 z poprzedniego), albo bluzek pól szafy, bo aktualnie modny inny odcień? Do tego te wszystkie promocje, wobec których ciężko nam przejść obojętnie. Kup paczkę herbaty, a w gratisie dostaniesz kubek. Co z tego, że herbatę pijesz jedynie, kiedy bywasz przeziębiona, a kubki przestają się już mieścić w szafce? Ale kubek był z reniferem, a Ty uwielbiasz renifery! Albo 3 gry w cenie 1, a Ty włączasz swoje Wii raz na pól roku! I wcale nie uważam, że nie należy kupować w ogóle, po prostu nie kupuj za dużo. Nie daj się opanować przez rzeczy czy ubrania (nawet jeśli to najnowszy model torebki znanej marki czy cudowny kubistyczny stoliczek, o którym marzą wszystkie Twoje przyjaciółki! – nie musisz od razu tego mieć!).

Jako że jestem też matką, na koniec dodam refleksje związane z książką, która wpadła mi ostatnio w ręce LINK . Socjolog Dan Cook mówi, że „dzieciństwo nakręca kapitalizm”. Ale „konsumpcjonizm rozbija rodzinę”, odpowiada Benjamin R. Barber, autor książki „Skonsumowani”. Nie jestem radykalną minimalistką, która tej idei hołduje i niesie dalej uparcie w świat. Ale która matka nastolatka (zakładam, że młodszych dzieci to nie dotyczy :)) nie przerabia ciągłych rozmów o KOLEJNYCH KONIECZNYCH grach, gadżetach, markowych ciuchach? Jak nie dać się ogarnąć wszechogarniającej modzie, reklamie, presji otoczenia i znaleźć w sobie siłę, by wydawać pieniądze jedynie na to co chce i wtedy, kiedy chce? Znaleźć w tym umiar i przekazać tę wiedzę swojej rodzinie? Uważam, że można się tego nauczyć. Małymi kroczkami będziemy razem poznawać sposoby na odzyskanie władzy nad swoimi pieniędzmi i do swojej finansowej wolności. Ale po pierwsze odnajdź swoją własną wartość i bądź sobą, nie uzależniaj swoich emocji od tego, czy kupisz kolejną piękną rzecz…

Zapisz się na Newsletter. Bądź na bieżąco z informacjami o nowych postach i moich inwestycjach!

Polecam również